RWD – bądź czuły na potrzeby rynku

 

Poniższy artykuł to nie kolejna rozprawka o tym, czym jest technologia RWD. Nie są to także rozważania o tym, czy warto. Bo nie warto. A trzeba. Mimo to – dla mniej wtajemniczonych – przypominamy: RWD (Responsive Web Desing) to projektowanie stron w taki sposób, aby właściwie wyświetlały się na urządzeniach mobilnych oraz innych, o zróżnicowanych rozdzielczościach ekranu.

Żeby wdrożenie strony internetowej w wersji RWD miało sens, musimy mieć pewność, że nasi odbiorcy korzystają z urządzeń mobilnych. Jeśli Twój potencjalny klient spełnia dwa warunki: ukończył 15 lat i mieszka w Polsce, to możesz być pewien, że prędzej czy później otworzy Twoją www w smartfonie. Skąd ta pewność? Jak pokazuje TNS Polska w raporcie „POLSKA.JEST.MOBI”[1] opublikowanym w maju br., smartfonizacja w naszym kraju osiągnęła 58%. Prognozy wskazują, że ten odsetek będzie rósł.

Jak podaje gsmonline.pl[2], pod koniec marca 2015 r. ilość użytkowników mobilnej transmisji danych wyniosła 21 275 032. Liczba robi wrażenie, prawda? Co więcej, stale rośnie. Prognozy na 2015 rok mówią: „mobile-first” zamieni się w „mobile-only”.
To wyraźny sygnał, że pozyskiwanie klienta będzie równało się z koncentracją promocji na sferze mobilnej. Tyczy się to również stron i sklepów, czyli – RWD. Widać to również na podstawie statystyk odwiedzalności witryn, gdzie wdrożenie RWD odbyło się już po stworzeniu i uruchomieniu serwisu. Pamiętajmy również o tym, że wyniki wyszukiwania Google w urządzeniach mobilnych w pierwszej kolejności prezentują te witryny, które pokusiły się o powyższe rozwiązanie.

Trochę techniki

W założeniu projektowanie strony w technologii RWD ma służyć wygodnemu i łatwemu obsługiwaniu jej na urządzeniach mobilnych, tj. smartfonach czy tabletach. Przystosowywanie widoku witryny do tego typu narzędzi komunikacji opiera się na zastosowaniu tzw. breakpointów. Dobre praktyki mówią o przygotowaniu pięciu breakpointów: 480, 760, 960, 1200 oraz 1600, dzięki którym strona wyświetlać będzie się optymalnie na szerokim spektrum urządzeń. Warto wiedzieć, że przejście z widoku podstawowego, czyli desktopowego, do mobilnego odbywa się ok. 760 pikseli. Podczas zmiany rozdzielczości na niższą istotne jest, aby poszczególne grafiki (np. w karcie produktu) nie zmieniały w sposób znaczący swojej wielkości, a jedynie układ, np. jedno pod drugim.

Trochę praktyki

A jak to wygląda z punktu widzenia użytkownika? Tu główną rolę odgrywają dwie wartości: łatwość nawigacji oraz czytelność. Aby osiągnąć te cele należy zwrócić uwagę m.in. na rozmieszczenie głównych punktów/ikon na stronie wyjściowej (wersja desktopowa) i przenieść je w takim układzie do wersji mobilnej. Czyli: jeśli podczas zakładania sklepu internetowego logo umieszczamy w lewym, a koszyk w prawym górnym rogu, to tworzymy u klienta pewien nawyk. Dlatego też należy pamiętać, aby takie rozmieszczenie zostało zachowane podczas przeglądania strony na tablecie czy smartfonie. Istotne jest także użycie fontów oraz elementów graficznych dopasowanych rozmiarem do mniejszych rozdzielczości. Aby ułatwić nawigację w przypadku urządzeń dotykowych należy tak rozplanować układ elementów, żeby „kliknięcie” palcem nie nastręczało problemów. Wykorzystanie gestów znanych posiadaczom urządzeń mobilnych, takich jak przeglądanie zdjęć za pomocą przesunięcia w lewo/ prawo, wpłynie dodatnio na poziom funkcjonalności i szybkości przeglądania danych. Pamiętajmy również, że to, co wygodne w przypadku laptopów, niekoniecznie sprawdzi się na niskich rozdzielczościach. Przykładem może być menu rozwijalne, uruchamiane najechaniem na nie myszką. Podobnie rzecz ma się w przypadku powrotu na poprzednią stronę. Wielu użytkowników ma problem z odnalezieniem menu kart przeglądarki, dlatego często porzuca witrynę. Dlatego dobrze, jeśli strona posiada przycisk powrotu „do góry” oraz poszczególne linki nie przenoszą na nową kartę, zaś powrót do poprzedniej podstrony umożliwia symbol strzałki w telefonie.

Jeśli nie „dlaczego”, to o czym?

Podsumowując: RWD mieć trzeba. A co poza tym próbowaliśmy Wam przekazać?
Że najważniejszym argumentem zna rzecz spełniania wymogów Google co do projektowania stron, są… oczekiwania użytkowników. To tak naprawdę oni dyktują trendy, korzystając
(lub nie) z proponowanych technologii. Słuchajmy więc rynku, a hamletowskie rozważania „warto czy nie warto?” odejdą w niepamięć.

 

[1] Źródło: http://jestem.mobi/tag/tns-polska/

[2] Źródło: http://gsmonline.pl/artykuly/ilosci-uzytkownikow-mobilnej-transmisji-danych-w-polsce-dane-na-koniec-marca-2015-r

Dodaj komentarz